Nasza trasaIndie - Pociąg Maharadżów

Indie zawsze nas kusiły, pewnie dlatego, że trochę o nich czytaliśmy przy okazji lektur o polskich wyprawach himalajskich. Wreszcie decyzja zapadła - znaleźliśmy wspaniałą wyprawę - Pociągiem Maharadżów przez Radżastan. I tak, na przełomie listopada i grudnia 2008 roku ruszyliśmy do Warszawy i stamtąd przez Helsinki do Delhi. Na lotnisku w Warszawie spotkaliśmy naszą grupę oraz przewodnika - Danusię Orlewicz.

Delhi

Do Delhi przylecieliśmy wcześnie rano. Z lotniska zabrał nas autokar i po szybkim śniadaniu w fajnym hotelu pojechaliśmy zwiedzać Delhi. Pierwszy kontakt z ogromnym miastem - smog, zatłoczone ulice, ogromny ruch ludzi i pojazdów wszelkiej maści - samochodów, tuk-tuków, rowerów, motocykli, wozów zaprzężonych w woły, ... Na ulicach pełno śmieci - jednym słowem - typowa Azja. Lekko szokuje widok całych rodzin śpiących na skwerkach zieleni, w parkach a nieraz nawet na chodnikach bezpośrednio przy ulicy. Ale ludzie mimo widocznej biedy - przyjaźni i uśmiechnięci.India Gate

Najpierw pojechaliśmy pod India Gate - Bramę Indii - pomnik poświęcony indyjskim żołnierzom którzy polegli w I wojnie światowej i w wojnach z Afganistanem. Pod pomnikiem zawsze płonie znicz i jest trzymana warta honorowa. Kolejnym celem był grobowiec indyjskiego cesarza z dynastii Wielkich Mogołów - Grobowiec Cesarza HumajunaHumajuna. Grobowiec ten wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO zbudowała dla cesarza wdowa po nim Hadżji Begam w latach 1564-1572. Jest to imponująca budowla, łącząca sztukę indyjską ze sztuką perską. Silne podkreślenie środkowej osi, wysoko sklepione kopuły, perskie łuki to cechy dzięki którym grobowiec, pierwsza tego typu budowla w Indiach, stał się wzorem dla wspaniałego Tadż Mahal. Danusia opowiedziała nam historię dynastii Wielkich Mogołów i ich imperium które skutecznie władało ogromnymi przestrzeniami półwyspu Dekan przez prawie 400 lat.Qtab Minar

Kolejnym zabytkiem na naszej trasie był kompleks Qutab Minar. Budowle Qutab Minar pochodzą z końca XII wieku. Najwyższa wieża o wysokości 73 metrów uważana jest za najwyższą budowlą zbudowaną z piaskowca na świecie. Średnica wieży u podstawy ma 15 m, na samej górze – 2,5 m. Jej budowę rozpoczęli muzułmanie w 1193 roku, by podkreślić swe zwycięstwo nad hinduskim władcą. W kompleksie są także inne budowle - pierwszy meczet w Indiach, którego budowę Żelazny słup rozpoczęto w 1193 roku, bramy, krużganki. Na dziedzińcu meczetu stoi żelazny słup o wysokości siedmiu metrów który został ufundowany przez króla Chandraguptę II w 402 r i stał przed świątynią Wisznu w Udayagiri. Naukowcy z całego świata zastanawiają się, jak w dawnych czasach otrzymano najwyższej jakości żelazo, które przez 1500 lat nie poddaje się korozji.

Po krótkiej wizycie na "cepeliowskim" targu i po smacznym lunchu - docieramy wreszcie na dworzec kolejowy Safdarjung w New Delhi. Tam witają nas jak maharadżów - muzyką (dość egzotyczną), wieńcami z kwiatów. Ja dostaję turban, Dorota chustę, do tego tradycyjny tilak - znak na czole z mieszanki cynobrowego proszku i popiołu. Na pokrzepienie serc - lampka Wnętrze salonkiwina. Dostajemy bilety i "okrętujemy się" w naszej kabinie z pomocą sympatycznych stewardów, którzy będą nam pomagać przez całą wyprawę. W każdym wagonie są cztery przedziały (salonki). Każdy klimatyzowany, z dwoma łóżkami i miejscem na bagaż. Do tego łazienka z bieżącą ciepłą i zimną wodą -  jednym słowem luksus. Przy wejściu do każdego wagonu salonik z TV/DVD służący jednocześnie jako miejsce w którym je się śniadanie serwowane przez wagonowych stewardów. W naszym wagonie mamy międzynarodowe towarzystwo - oprócz nas jest jeszcze para australijczyków, para młodych ludzi z USA (jak się szybko okaże sympatyczna Mary ma polskie korzenie i nawet umie powiedzieć dzień dobry) oraz dwóch starszych, nobliwych anglików. Rozpakowujemy się i idziemy na kolację do jednego z dwóch funkcjonujących w pociągu wagonów restauracyjnych. Obowiązują stroje wyjścioweSurprised. Po kolacji jeszcze spotkanie organizacyjne przy drinku w wagonie barowym.  W międzyczasie pociąg już ruszył i jedziemy w kierunku Jaipur-u gdzie mamy dotrzeć wcześnie rano.

Jaipur

Rano budzimy się na stacji kolejowej w Jaipurze. Śniadanko w wagonie i ruszamy. Na dworcu wita nas oczywiście sympatyczna, ale wrzaskliwaHawa Mahal muzyka, tilak i wieniec z kwiatów na szyję. Przed dworcem pierwsze spotkanie ze słoniami - za 1 USD można sobie zrobić zdjęcie z czego oczywiście korzystamy. Czekają na nas już autobusy i jedziemy do Fortu Amber z krótkim przystankiem w Jaipurze na sfotografowanie fasady Hawa Mahal - Pałacu Wiatrów - wzniesionego w 1799 roku po to aby umożliwić damom dworu obserwowanie życia codziennego miasta przez 953 okienka umieszczone w fasadzie. Ostatnie 3 z pięciu pięter pałacu mają szerokość tylko jednego pokoju.

Postój taksówekGłównym naszym celem jest Fort Amber - wspaniały pałac forteca który od XI w. przez prawie 700 lat był stolicą Radżastanu i siedzibą jego władców. Do Amber Fort mamy wjechać na słoniach. I rzeczywiście, autobusy dowożą nas na parking z którego pieszo idziemy na zatłoczony plac z napisem Elephant Taxi - na którym pełno jest słoni i Hindusów usiłujących sprWjazd na słoniach do Fortu Amberzedać turystom różnorakie pamiątki. Na słonie wsiada się wygodnie ze specjalnej platformy i za chwilę jedziemy w górę do Fortu Amber. Czujemy się trochę jak Stasiu i Nel - trzeba tylko uważać na nogi bo słoniki idą niebezpiecznie blisko murów okalających drogę i mogą "przytrzeć" nóżkę o ścianę. Przy dźwiękach bębnów wjeżdżamy przez Bramę Słońca (Suraj Pole) na Jaleb Chowk - pierwszy dziedziniec - na którym armia czciła paradami swoje zwycięstwa.

Pałac LusterNa drugim dziedzińcu znajdują się zabudowania Diwan-i-Am w których odbywały się publiczne audiencje. Trzeci dziedziniec to prywatne apartamenty maharadży i jego rodziny. Wchodzimy no nich przez imponującą Bramę Ganesha. Tu największe wrażenie robi Jai Mandir znany też jako Pałac Luster - ponieważ jego ściany i stropy są wyłożone mozaikami z kawałków luster, które oświetlone rzucają fantastyczne refleksy na zwiedzających. Dalej zwiedzamy pałac maharadży Man Sigha I-szego z 1599 r. ze wspaniałym Baradhari Pavillion na dziedzińcu. Na czwartym dziedzińcu zwiedzamy zenanę - prywatne apartamenty żon maharadży. Największe wrażenie wszędzie robią fantastycznie rzeźbione elementy z marmuru które będziemy podziwiać także w innych miastach na trasie. Powoli kończymy zwiedzanie Amber Fort. Czas na lunch w pięknym  hotelu mieszczącym się w jednym z pałaców maharadży i zwiedzamy dalej. Tym razem celem jest obserwatorium Jantar MJantar Mantarantar i City Palace w Jaipurze.  Jantar Mantar to najlepiej zachowane obserwatorium zbudowane przez Sawai Jai Sigha II w latach 1728 - 1734. Obserwatorium składa się z 16 obiektów służących m.in. do ustalania azymutu i pozycji gwiazd, określania dat zaćmień Słońca i wysokości nad poziomem morza. Dodatkowo astrolodzy indyjscy przepowiadali stąd pory deszczowe i wielkość opadów (podobno robią to do dzisiaj), a także przyszłość królów i ich dzieci.

City Palace JaipurKolejnym etapem jest City Palace wybudowany w latach 1729 - 1732 po przeniesieniu tu siedziby królów z Fortu Amber. Kompleks obejmuje dwa pałace Chandra Mahal i Mubarak Mahal - ten pierwszy w części jest do tej pory siedzibą maharadżów. Podziwiamy wspaniałe fasady pałaców z misternymi rzeźbieniami. Szczególne wrażenie robi Diwan-I-Khas - otwarta prywatna sala audiencyjna  ze wspaniałymi kolumnami i posadzką z marmuru. W Diwan-I-Khas oglądaliśmy dwa ogromne srebrne dzbany o wysokości 1,6 m i pojemności 4000 litrów każdy. Zostały one wykonane z 14000 stopionych srebrnych monet na życzenie maharadży Sawai Madho Singha II, któryNajwiększe dzbany jadąc do Anglii w 1901 r na koronację Edwarda VII nie chciał popełnić grzechu jako pobożny Hindus i wiózł w nich z sobą świętą wodę z Gangesu do picia i mycia. 

Na koniec pełnego wrażeń dnia wracamy do pociągu, na kolację i w dalszą podróż.

Jaisalmer

Powitanie na dworcu kolejowym w JaisalmerŚwit witamy w nowym otoczeniu, na dworcu kolejowym w Jaisalmerze. To najdalej położony na zachód punkt naszej trasy - prawie na obrzeżach pustyni Thar, niedaleko granicy z Pakistanem. Po tradycyjnym powitaniu (girlandy kwiatów i przeraźliwa muzyka) jedziemy zwiedzać Fort Jaisalmer zbudowany z piaskowca w 1156 roku przez maharadżę Jaisala na szczycie wzórza Trikuta wyrastającego wprost z piasków pustyni. Oświetlone przez słońce bastiony cytadeli spowodowały, że Jaisalmer jest zwany Złotym Miastem. Po wąskicZłote mury Fortu Jaisalmerh uliczkach wchodzimy w obręb potężnych murów. Zwiedzamy wspaniały królewski pałac Raj Mahal oraz dżinijskie świątynie. Świątynie dżinijskie znajdujące się na terenie Jaisalmer powstały pomiędzy XII a XV w. ku czci Rikhabdewdźi i Sambhawanthdźi. Dla zwiedzających są udostępnione dwie spośród świątyń, reszta należy tylko do dżinijskich wyznawców.

Świątynie dżinijskie w JaisalmerKolejnym naszym celem są wspaniałe domostwa wybudowane z piaskowca przez zamożnych kupców tak zwane  haveli. Ich niemal nienaruszony stan pozwala cieszyć oko turystów. Zwiedzamy najokazalsze z nich Patwon-ki-Haveli z pięknymi zewnętrznymi elewacjami. Wewnątrz mamy okazję podziwiać wspaniałe indyjskie dywany, szale, chusty - dziewczyny są zachwycone materiałami. Niektórzy decydują się na zakupy.

Spacerujemy po wąskich, zatłoczonych uliczkach wśród sklepików, kramów, jadłodajni. W obrębie murów fortu mieszka prawie 1/4 z 80 tysięcy mieszkańców Jaisalmeru.

Po wyjściu z Fortu kierujemy się jeszcze nad pobliskie jezioro Gadsirar nad którym mogliśmy podziwiać małe świątynie i kapliczki. Kiedyś jezioro to było głównym źródłem wody dla Jaisalmeru. 

Czekała nas jeszcze wieczorna wyprawa na pustynię Thar. Autobusy dowiozły nas w pobliże wydm gdzie czekali jużNa pustyni Thar poganiacze wielbłądów. Sprawnie "przydzielono" nas po dwie osoby kolejnym wielbłądom i po emocjonującej operacji wsiadania na nie karawana mogła ruszyć na pustynię. Dorota - trochę z obawy zajęła miejsce z tyłu co nie było dla niej zbyt wygodne bo wielbłąd okazał się dość szeroki. Poganiacze "uruchomili" zwierzęta i ruszyliśmy kiwając się na grzbietach wielbłądów przez pustynię. Przejażdżka trwała prawie godzinę i doprowadziła nas na szczyty dosyć wysokich wydm gdzie było wielu turystów. My jako goście maharadżów mieliśmy przygotowane miejsca do siedzenia i przekąski - więc wygodnie mogliśmy podziwiać zachód słońca.

Wieczorem jeszcze czekała nas uroczysta kolacja w jednym z pałaców połączona z pokazami lokalnych tańców i śpiewów. Późną nocą nasz pociąg odjechał do kolejnego miasta - do Jodphur.

Jodhpur

Jodhpur, do którego tradycyjnie docieramy nad ranem jest drugim co do wielkości miasCenotaf Dżaswanta Singha tem Radżastanu. Ma około milion mieszkańców. Miasto zostało założone w 1459 roku przez króla Marwaru Rao Jodha.  Najpierw zwiedzamy  Dźaswant Thada, grobowiec z białego marmuru zbudowany dla upamiętnienia życia maharadży Dźaswanta Singha II, który umarł w 1899 r. Od tamtej pory w tym miejscu odbywały się obrzędy pogrzebowe władców Jodhpuru. Cenotaf zbudowany jest z mlecznobiałego marmuru, a rzeźbione fasady i wnętrza robią wielkie wrażenie.

Twierdza MehrangahrSprzed grobowca roztacza się wspaniały widok na twierdzę Mehrangahr. Mury tej XV-wiecznej budowli obronnej, niczym skalne klify wznoszą się nad miastem. Przez tzw. Żelazną Bramę wchodzimy na niewielki dziedziniec nad którym zwieszają się pokryte rzeźbieniami potężne mury. Stąd wjeżdżamy windą na główny dziedziniec. Miasto z góry faktycznie zasługuje na swą nieoficjalną nazwę "Błękitne Miasto" - Danusia mówi że z okazji wizyty jakiejś bardzo ważnej osobistości pomalowano ściany domów na niebiesko i tak już zostało. Zwiedzamy tutejsze muzeum, uchodzące za jedno z najciekawszych w Indiach. Wyróżnia je bogata kolekcja palankinów, królewskich kołysek, miniatur, instrumentów muzycznych, strojów, mebli i broni. Zachwycają komnaty królewskie, Moti Mahal (z tronem, na którym koronowano każdego maharadżę Marwaru), Phool Mahal (Pałac Kwiatów, z sufitem ze szczerego złota). Na jednym z dziedzińców podziwiamy pokaz wiązania turbanów.

Umaid Bhawan PalaceTrochę zmęczeni zwiedzaniem jedziemy do Umaid Bhawan Palace. To jeden z największych prywatnych pałaców na świecie. W części mieszczą się prywatne apartamenty obecnego maharadży Gaj Singha II. Większość zajmuje ekskluzywny Taj Palace Hotel, w którym mamy lunch. Pod baldachimem podtrzymywanym przez uzbrojoną straż wchodzimy do wspaniałych wnętrz. Po lunchu zwiedzamy pałacowe ogrody, baseny, spa. Podziwiamy kolekcję samochodów maharadży. Danusia cieszy się że może zwiedzić wnętrza i opowiada jak prowadziła wycieczki tylko pod ogrodzenie żeby z daleka popatrzeć na to cudo.

Nasz pociąg kieruje się teraz na wschód - jedziemy polować na tygrysy.

Rathambore

ChitaleJeszcze przed świtem nasz pociąg dojeżdża do stacji kolejowej SLemur czarnotwarzowyawai Madhopu w południowo wschodnim Radżastanie. Jest jeszcze ciemno, gdy wsiadamy na jeep-y i okutani w koce (jest naprawdę zimno) jedziemy do parku narodowego Rathambore. To jedno z najlepszych miejsc w Indiach gdzie można spotkać tygrysy żyjące w naturalnym środowisku. O świcie dojeżdżamy do parku. Kierowcy (uzbrojeni na wszelki wypadek w karabiny) wiedzą gdzie szukać zwierząt. Podziwiamy więc zgrabne chitale, majestatyczne sambary, małpy i ptaki. W końcu jest i tygrys - udaje nam się go zobaczyć z odległości około 80 m. Niewiele sobie z nas robiąc znika w dżungli. Wracamy do pociągu po drodze podziwiając stada małp.

Pociąg jedzie dalej - do Chittorgarh, gdzie docieramy około 16-tej.

 Chittorgarh

Świątynia SziwyJedziemy zwiedzać legendarną fortecę Radżputów z klanu Sisodia zdobytą przez Akbara w 1568 roku. Słuchamy legend o miłości i zemście, o bohaterstwie kobiet popełniających zbiorowe samobójstwo po przegranej bitwie. Podziwiamy wieżę zwycięstwa zbudowaną przez Rana Khumbę po wypędzeniu mogołów w połowie XV wieku. Zwiedzamy też świątynie Kali i Sziwy. W amfiteatrze twierdzy oglądamy przedstawienie "światło i dźwięk" poświęcone legendarnej maharani Padmini, która popełniła samobójstwo (johar) po przegranej  przez hindusów bitwie w 1313 roku. Późnym wieczorem pełni wrażeń wracamy do pociągu i jedziemy dalej do Udajpuru.

 

Udajpur

Rano mamy trochę deszczu, jedynego w czasie naszego pobytu w Indiach. Na szczęście szybko mija. Autokarami docieramyCity Palace Udajpur do położonego wśród gór Udajpuru (kolej dochodzi tylko do granicy stanu). To stolica księstwa Mewaru, które słynęło z tego że żaden władca nie schylił głowy przed koroną angielską, a pierwsza stolica Chittorgarh nigdy nie poddał się najazdom muzułmanów. Miasto wybudował maharadża Udaj Singh w 1559 roku jako nową siedzibę klanu Sisodia po zniszczeniu Chittorgarh. Na lata 1600-1700 przypada największy rozkwit Udajpuru. Przed bramą do miasta ważyli się na wagach maharadżowie i rozdawali ludności tyle złota i srebra, ile wynosiła waga ich ciała. Udajpur olśniewa do dzisiaj swoją bajkową architekturą. Najpiękniejszymi budowlami w Udajpurze są City Palace i Lake Palace położone nad i na jeziorze Pichola. Pałac Rzeźbione wieżyczki City PalaceMiejski był przez setki lat (aż do 1947 r. ) rezydencją królewską. Wchodzimy do pałacu przez bramę Baripol z 1600 r. Dzisiejsze muzeum znajduje się w centralnej części pałacu, oglądamy w nim wspaniałe mozaiki przedstawiające pawie. Pomieszczenia maharadży ozdobiono płaskorzeźbami i mozaikami i niezwykle barwnymi malowidłami. W części zwanej Manak Mahal prezentują się szklane i porcelanowe figurki. Z kolei Krishna Vilas jest wypełniona kolekcją miniatur, a Zenana Mahal obrazami. Lunch mieliśmy zorganizowany we wspaniałej Durbar Hall zbudowanej w 1909 r. na potrzeby oficjalnych królewskich i państwowych bankietów. W Fateprakash Palace podziwiamy jeszcze wspaniała kolekcję kryształów - po prostu wszystko, włącznie ze stołami, łóżkami, sztućcami itd. z kryształu!Jagmandir

Po lunchu kierujemy się nad jezioro Pichola. Na samym jeziorze wyrastają dwie wysepki - Jagniwas i Jagmandir. Na jednej z nich kręcone były sceny do filmu z Jamesem Bondem - Ośmiorniczka. Obie obejrzeliśmy z bliska podczas wycieczki łodziami. Na wyspie Jagmandir został zbudowany pałac, którego elementem najbardziej zasługującym na uwagę jest rząd ogromnych kamiennych słoni. Kompleks Lake Palace, jest jednym z atrakcyjniejszych miejsc miasta i jest usytuowany na wysepce Jagniwas. Kompleks został zbudowany w 1754 r. i służył za letnią rezydencję królewską. Obecnie funkcjonuje jako hotel często wynajmowany na ceremonie i imprezy ślubne. My byliśmy tam tylko na herbacie Smile.

Zmęczeni ale pełni wrażeń wracamy do pociągu, który rusza do kolejnego celu - do Bharatpuru. My w tym czasie bawimy się w pociągowych restauracjach i barze.

Keoladeo

Na rikszy w KeoladeoWczesnym rankiem (o 6:30) ruszamy na foto safari do National Bird Sanctuary of Bharatpur (Keoladeo Ghana), jednego z największych ptasich rezerwatów na świecie, Ptaki w Keoladeogdzie można podobno podziwiać co najmniej 250 niezwykłych gatunków ptaków. Po krótkiej jeździe autokarem przesiadamy się do tradycyjnych dwuosobowych riksz (plus rikszarz) i ruszamy we mgłę ścielącą się nad mokradłami ponieważ park leży w zalanej depresji między korytami rzek Gambhir i Banganga. Ochrona ptaków na tym terenie została zainicjowana już w 1902 r. przez ówczesnego wicekróla Indii Lorda Curzona. Rikszarz doskonale wypełniał swoje obowiązki pokazując nam ptaki w przydrożnych krzakach i jeziorkach - bez niego pewnie połowy byśmy nie zauważyli. A tak udało nam się kilka fajnych zdjęć i przejażdżka po parku była bardzo udana.

Po ponad dwóch godzinach wracamy do pociągu, który kieruje się do Agry

Agra

W Czerwonym ForcieZwiedzanie Agry rozpoczynamy od Czerwonego Fortu, którego budowę rozpoczął cesarz Akbar który do Agry właśnie przeniósł stolicę cesarstwa Mogołów. Czerwony Fort jest zespołem budowli zamkniętych wewnątrz potężnych murów zewnętrznych z bloków czerwonego piaskowca, o wysokości do 20 metrów i łącznej długości około 2,5 kilometra. Wchodzimy do Fortu przez bramę Amara Singha, zwaną również Bramą Lahore. Wewnątrz murów zwiedzamy wiele wspaniałych pałacowych budowli - MeczetOkna z selenitu Perłowy, Pałac Jahangira, Pałac Luster oraz Diwan-i-Khas - salę audiencji prywatnych, gdzie władcy mogolscy przyjmowali dygnitarzy i zagranicznych gości - miejsce gdzie znajdował się słynny Pawi Tron. Szczególne wrażenie robią na nas wspaniale rzeźbione barierki tarasów, okna z selenitu i ogrody dla cesarskich żon.

Po zwiedzaniu Czerwonego Fortu kierujemy się do słynnego Taj Mahal (Korony Pałacu)- okrzykniętego jednym z cudów architektonicznych świata. Mauzoleum Taj Mahal  to niewątpliwie najsłynniejszy zabytek Indii. Taj MahalZbudował je mogolski władca Szachdżahan dla upamiętnienia ukochanej zmarłej żony Mumtaz Mahal (co oznacza Perłę Pałacu), która zmarła po 19 latach małżeństwa, rodząc czternaste dziecko. Mauzoleum wznoszone od 1632 r. przez ponad 20 lat rozrosło się do okazałego kompleksu z ogrodem, bocznymi meczetami i potężną bramą wejściową. Połączono tu architekturę muzułmańską z dekoracjami hinduskimi, a najważniejszy budynek, ustawiony na marmurowym podwyższeniu, zmienia wygląd w zależności od kąta padania słonecznych promieni. Grobowiec otaczają ogrody i baseny, a brama prowadząca na dziedziniec symbolizuje przejście ze świata zmysłów do królestwa ducha. Przy wejściu kontrola jak na lotnisku (znak naszych czasów) i niestety przykra niespodzianka - zakaz używania kamer filmowych. Na szczęście nikt nie zabrania robienia zdjęć. Zaraz po przejściu przez bramę roztacza się wspaniały - mimo tłumu turystów - widok na mauzoleum. Bryła mauzoleum odbija się w basenie otoczonym rzędami cyprysów, podkreślając symetrię całości budowli.  W marmurach widać tysiące szlachetnych kamieni, motywy roślinne na murach stworzone z diamentów, turkusu, granatu, szafiru i onyxu, zaś we wnętrzu - wspaniałe mozaiki. Zaraz dopada nas młody chłopak, który obiecuje że pokaże nam miejsca, z których zrobimy najładniejsze zdjęcia. Dajemy się poprowadzić - i okazuje się, że warto było. Chłopak faktycznie wie skąd roztaczają się najfajniejsze widoki, sam nas ustawia i robi nam zdjęcia, pilnuje butów przy wejściu do meczetu. Zasługuje na bakszysz. Podziwiamy wspaniałe proporcje budowli, z tarasów patrzymy na przepływającą u stóp mauzoleum Jamunę. W wieczornym słońcu (mimo wszechobecnego smogu) Taj Mahal prezentuje się wspaniale.

Jesteśmy szczęśliwi, że należymy do tej części ludzi, którzy już widzieli Taj Mahal na własne oczy.

To już ostatni wieczór na pokładzie naszego pociągu - jedziemy do Delhi. Oczywiście pożegnalna impreza w restauracjach i barze pociągowym, no i niestety rozliczenie się za wypite do tej pory drinki Smile.

Delhi po raz drugi

Świątynia Sikhów w DelhiPo pożegnaniu z pociągiem, wręczeniu zwyczajowych napiwków stewardom i opiekunom, zrobieniu pamiątkowych zdjęć wsiadamy w autokar i jedziemy kończyć zwiedzanie Delhi.Świątynia Lotosu Przed nami jeszcze ciekawe świątynia Sikhów, świątynia bogini Lakszmi Narayan, świątynia Lotosu sekty Bahaitów. Jeszcze przejazd na ostatni nocleg do hotelu niedaleko Connaught Place, jeszcze samodzielna przejażdżka tuk-tukiem po Delhi, jeszcze pokaz indyjskich tańców w wykonaniu dziewcząt z pobliskiej szkoły i kolacja pożegnalna z naszymi pilotami indyjskimi. Rano wczesna pobudka i wracamy do kraju.

To był naprawdę fantastyczny wyjazd - trochę zdjęć znajdziecie tutaj...

P.S. Nie pisaliśmy o tym, ale praktycznie w każdy dzień był moment kiedy wieziono nas na "shopping" - nie każdy to lubi ale nam się to nawet podobało. Nic nie trzeba było kupić, chociaż wymaga to asertywności. W zamian mieliśmy okazje podziwiać wspaniałe dzieła indyjskiej sztuki, szlachetne kamienie, rzeźby z marmuru, wyroby z drewna, wspaniałe dywany i materiały. Wszystko w gwarantowanej, bardzo dobrej jakości - no i pewnie dlatego - nie tanie. Można też było obejrzeć sposoby wytwarzania  tych cudowności.