• HynekBanner.jpg
  1. Start!
  2. Relacje przyjaciół
  3. Sklep Kolonialny
  4. Półka Sklepowa 2026
  5. Zmarł Olbrzym z z Rzeszowa

Zmarł Olbrzym z Rzeszowa

„Nie żyje "Olbrzym z Rzeszowa". W wieku 73 lat zmarła legenda polskiego sportu, Adam Sandurski. Był prawdziwą legendą polskich zapasów i jednym z najlepszych naszych reprezentantów w historii tej dyscypliny. Mierzący 214 centymetrów "Olbrzym z Rzeszowa" miał na koncie: brąz igrzysk olimpijskich, dwa srebra i brąz mistrzostw świata oraz srebro i pięć brązowych medali mistrzostw Europy. Wszystkie zdobył w kategorii ponad 100 kilogramów w stylu wolnym. Był także wielokrotnym mistrzem Polski. W trakcie kariery sportowej reprezentował barwy Stali Rzeszów.

Pamiętacie jaką potęgą byliśmy w zapasach. I w klasyku i w wolnym. Było pięknie. Choćby Władysław Stecyk -jeden z najlepszych polskich zapaśników w stylu wolnym. Z Adamem Sandurskim, w latach 80. XX wieku, tworzyli niezapomniany duet. Władysław Stecyk, przy wzroście 156 centymetrów ważył 52 kilogramy. W Igrzyskach Olimpijskich startował trzykrotnie - w roku 1976 w Montrealu, w 1980 w Moskwie i w 1988 w Seulu. W Moskwie wywalczył srebrny medal

„W historii mistrzostw Europy w zapasach był tylko jeden taki przypadek, w którym nie został przyznany złoty medal. Stało się to w 1984 roku w szwedzkim Jonkoping podczas europejskiego czempionatu w stylu wolnym, w którym Adam Sandurski i radziecki zapaśnik - Salman Chasimikow zdobyli dwa srebrne krążki. Polski gladiator był wyjątkowy ponieważ był najwyższym w historii światowych zapasów. Patrząc na tego olbrzyma, który mierzył 2 metry i 14 centymetrów, mimowolnie pojawiało się pytanie: czy taki gościu może w ogóle uprawiać zapasy? Rzeczywiście, mając takie warunki Sandurski mógłby osiągać znakomite wyniki w koszykówce czy siatkówce Osiągał jednak dobre wyniki w zapasach, a wszyscy, którzy z nim walczyli zwracali uwagę na jego niedźwiedzią siłę i solidną wytrzymałość. 

Historia pojedynków Sandurskiego z Chasimikowem rozpoczęła się prawie dziesięć lat wcześniej. Po raz pierwszy Ci dwaj wielcy sportowcy spotkali się na międzynarodowym turnieju w 1975 roku rozgrywanym w Rzeszowie, w którym na co dzień trenował właśnie Sandurski. Polak słyszał już o ,,baryłkowatym,, zapaśniku z ZSRR, który miał już w dorobku dwa tytuły młodzieżowego mistrza świata. A nasz olbrzym miał za sobą jedynie trzyletni cykl treningowy i żadnych większych sukcesów na swoim koncie. Jak było do przewidzenia radziecki zapaśnik pewnie wygrał z pochodzącym z Zarzecza zapaśnikiem. Po raz drugi ich drogi skrzyżowały się w 1977 roku podczas międzynarodowego turnieju w Tbilisi, który ze względu na niesamowicie silną obsadę uznawano wówczas za małe mistrzostwa świata. I ponownie Sandurski musiał uznać wyższość Chasimikowa. W trzeciej walce, która odbyła się na europejskim czempionacie w 1979, czeczeński gladiator po raz kolejny pokonał polskiego olbrzyma, który w Bukareszcie wywalczył swój pierwszy krążek ME. Finał Mistrzostw Europy-84 był ich ósmą i ostatnią konfrontacją. Był to jakże ważny rok olimpijski i jeden z ostatnich sprawdzianów przed wylotem za ocean. Oczywiście żaden ze specjalistów nie miał wątpliwości co do zwycięstwa Chasimikowa. Jego tytuły, poziom umiejętności, statystyki ich pojedynków - wszystko to przemawiało na korzyść radzieckiego sportowca. Tylko jedna rzecz nie została wzięta pod uwagę - jego morale. Faktem jest, że na krótko przed mistrzostwami Europy zaczęły krążyć pogłoski, że Związek Radziecki bojkotuje 23. Letnie Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles. I faktycznie tydzień po mistrzostwach Europy – Narodowy Komitet Olimpijski ZSRR jednogłośnie zatwierdził decyzję o bojkocie igrzysk w Los Angeles. Chasimikow był jednym z tych sportowców, którzy mieli być niekwestionowanymi faworytami olimpijskiego turnieju, więc mocno przeżył fakt, że marzenie jego życia – o wywalczeniu olimpijskiego złota się nie spełni. Przeżył to również i nasz sportowiec, który podobnie jak jego radziecki przeciwnik wiedział o krążących w środowisku plotkach na temat bojkotu. Jednak w 1984 roku Sandurski nie przypominał już tego nieopierzonego nowicjusza z rzeszowskiego turnieju z 1975 roku. Był już dojrzałym, ukształtowanym i utytułowanym sportowcem z brązowym medalem olimpijskim wywalczonym w 1980 roku w Moskwie, dlatego fachowcy właśnie wśród tej dwójki upatrywali kandydata do olimpijskiego złota. Jednak decyzja o wycofaniu większości państw bloku wschodniego z udziału w igrzyskach podcięła skrzydła dwóm wielkim sportowcom. Cztery lata ciężkiej i mozolnej pracy poszło na marne. Jednak w Jonkoping Sandurski w końcu postawił się w czterokrotnemu mistrzowi świata i tylko dzięki układom sędziowskim nie został mistrzem Starego Kontynentu. Jak wspomina Eugeniusz Najmark - legendarny trener polskiej reprezentacji ,,Adam w tej walce był lepszy, bardziej aktywny, nadawał mocne tempo i walczył ofensywnie w przeciwieństwie do radzieckiego zapaśnika, który tego dnia walczył bardzo pasywnie. Jednak pod koniec pojedynku przy stanie 0:0 i wyraźnej aktywności Polaka arbiter sędziujący ten pojedynek, pewnie w obawie przed reprymendą swoich zwierzchników nie pozwolił Sandurskiemu dokończyć zwycięskiego pojedynku i zdyskwalifikował obu zapaśników. Wielkie rozczarowanie, złość i żal z powodu utraconej szansy. I tak zamiast polskiego złota, na zapaśniczych karkach Sandurskiego i Chasimikova zawisły srebrne krążki. Po szwedzkich ME czterokrotny mistrz świata nie otrzymawszy wówczas od radzieckich włodarzy premii za zdobycie tytułu wicemistrza Europy (uważali to za wielką porażkę ) po cichu opuścił wielki sport, a nasz olbrzym zamiast do USA pojechał do Sofii na Zawody Przyjaźni, które miały zastąpić Igrzyska Olimpijskie, podczas których wywalczył srebrny medal, a w 1986 roku w greckim Pireusie dorzucił jeszcze brąz ME. W sumie Adam Sandurski wywalczył dla Polski 10 medali.” – ze strony PZZ