Sofia – stolica Bułgarii w czerwcowej odsłonie
Do stolicy Bułgarii przylecieliśmy późnym popołudniem. Szybko ulokowaliśmy się w wynajętym apartamencie zlokalizowanym tuż przy Bulwarze Witosza, poszliśmy na zakupy do Lidlua i na pierwszy spacer po deptaku. Tętniący życiem Bulwar zamykają optycznie z jednej strony Cerkiew Sweta Niedela, a z drugiej góry masywu Witosza. Pomimo, że byliśmy w centrum miasta poczuliśmy świeże, górskie powietrze bo przecież Sofia położona jest na wysokości ponad 550 m n.p.m i zajmuje trzecie miejsce w rankingu najwyżej położonych stolic Europy (po Andorze la Vella i Madrycie). Dzień zakończyła pyszna bułgarska kolacja oczywiście z sałatką szopską w roli głównej.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Kolejny dzień to zwiedzanie bułgarskiej stolicy. Droga do centrum prowadziła koło dziesięciowiecznej, niebizantyjskiej Cerkwi Sweta Niedela (Świętej Niedzieli). Z zewnątrz cerkiew ładnie się prezentuje. Jej fasada została oczyszczona i odrestaurowana w roku 2000. Naszą uwagę zwróciła też dzwonnica, na której zawieszono aż 11 dzwonów. Osiem z nich to osobisty dar od rosyjskiego księcia Aleksandra Dondukowa-Korsakowa z końca XIX wieku, dwa zostały sprowadzone z Serbii, a tylko jeden odlano na miejscu w Bułgarii. W tej cerkwi, w roku 1925 miał miejsce najkrwawszy zamach w historii Bułgarii. W Wielki Czwartek komunistyczni bojownicy przeprowadzili tu potężny zamach bombowy. Ich celem był car Borys III, który miał brać udział w pogrzebie generała Kosty Georgijewa. Car spóźnił się na uroczystość i ocalał, jednak w wyniku zawalenia się głównej kopuły świątyni zginęło ponad 150 osób (niektóre źródła mówią o ponad 200), w tym wielu wojskowych, polityków i postronnych wiernych. Eksplozja niemal całkowicie zniszczyła cerkiew, którą odbudowano w latach 1927–1933. Przy wejściu znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona ofiarom tego wydarzenia.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Weszliśmy do środka. Niesamowite freski i ikonostas zrobiły na nas ogromne wrażenie. Wspaniały, misternie rzeźbiony w drewnie i pozłacany ikonostas z 1865 roku przetrwał potężną eksplozję z 1925 roku. Został on odrestaurowany i ponownie umieszczony w odnowionym wnętrzu, natomiast bogate, barwne polichromie ścienne zostały odrestaurowane (de facto namalowane na nowo) dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Z cerkwi spacerem skierowaliśmy się do mieszczącej się w dawnym Pałacu Królewskim Narodowej Galerii Sztuki. Na parterze trafiliśmy na ciekawą wystawę czasową pn. „Journey to the Image” prac malarskich Liki Yanko, jednej z najważniejszych i najbardziej awangardowych bułgarskich malarek XX wieku. Yanko urodziła się w Sofii w rodzinie albańskich imigrantów. Jako artystka była bezkompromisowa i budowała własny styl, który nie pasował do panującego wówczas socrealizmu. Po pierwszej indywidualnej wystawie w 1967 r. jej prace zostały ocenzurowane a wystawa zamknięta przez władze już po kilku dniach. Przez kolejne 14 lat Yanko miała zakaz publicznego wystawiania swoich prac. Na jej twórczość ogromny wpływ mieli francuscy postimpresjoniści (Cézanne, van Gogh, Gauguin). Tworzyła unikalne obrazy fakturalne, łącząc tradycyjne malarstwo z elementami kolażu. W swoje płótna wtapiała znalezione przedmioty: kamyki, muszle, sznurki, koraliki czy kawałki sieci rybackich. Super, że mieliśmy okazję poznać jej prace.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Weszliśmy na piętro, na którym oprócz naszej galerii znajduje się też Muzeum Etnograficzne. My skierowaliśmy się do galerii obrazów. Tu zaprezentowano dzieła przede wszystkim artystów bułgarskich. Trzeba przyznać, że przyjemnie się chodziło po eleganckich pałacowych salach zaprojektowanych przez wiedeńskich i francuskich architektów w stylu austriackiego neobaroku i francuskiego rokoka. Obrazy wystawione np. w dawnej sali tronowej, czy też balowej dodawały urody wnętrzom nie wspominając o ich wartości artystycznej.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Z galerii spacerkiem podeszliśmy pod Sobór św. Aleksandra Newskiego, jednej z największych i najważniejszych cerkwi prawosławnych na Bałkanach oraz symbol nie tylko Sofii ale całej Bułgarii. Cerkiew zbudowano na przełomie XIX i XX wieku jako hołd dla rosyjskich żołnierzy, którzy polegli podczas wojny rosyjsko-tureckiej (1877–1878), która doprowadziła do wyzwolenia Bułgarii spod panowania osmańskiego. Obecnie cerkiew otaczają ładnie utrzymane skwery z różnymi pomnikami i popiersiami. Cerkiew jest tak ważna dla Bułgarów i nie tylko, że co roku przez całe lato odbywają się przed nią koncerty. Scena jest tak ustawiona by wieczorem muzykę uzupełniała w tle rozświetlona świątynia. Niestety podczas naszego pobytu budowano tę scenę tak więc przy robieniu zdjęć trochę nam przeszkadzały dźwigi i rusztowania. Cóż trzeba będzie przyjechać tu na koncert.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Główna kopuła cerkwi wznosi się na wysokość 45 metrów i jest pokryta czystym złotem (podobnie jak mniejsza kopuła dzwonnicy). Na złocenie dachu zużyto łącznie kilkanaście kilogramów złotych płatków, które sprowadzano z Rosji, a ostatnia renowacja złocenia miała miejsce w początkach naszego wieku.
Nad portalami wejściowymi oraz wewnątrz świątyni znajdują się niezwykle kunsztowne, barwne mozaiki zaprojektowane przez wybitnych artystów bułgarskich i rosyjskich. Wykonanie ich, czyli proces układania tysięcy drobnych szkiełek odbywał się w słynnych pracowniach mozaikarskich w Wenecji, skąd w gotowych elementach transportowano je do Sofii. Naszą uwagę zwróciła też dzwonnica, której wieża wznosi się na wysokość 53 metrów. Dzwony zostały odlane w Tule w Rosji a jest ich 12. Największy z nich waży prawie 12 ton, a samo jego serce kilkaset kilogramów. Najmniejszy to zaledwie 10 kg. Podobno ich dźwięk słychać w promieniu około 30 kilometrów od Sofii
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Po wejściu do środka wielkie wrażenie robi ogromny przepych tej świątyni. Wszystko wykonane jest w kamieniu o różnych barwach. Jak się doczytaliśmy to zielony marmur sprowadzano z włoskiej Carrary, biały alabaster z Egiptu, a inne barwne elementy kamienne z Brazylii i Indii. Wykonane z nich carskie i patriarchalno-biskupie trony prezentują się okazale.
Świątynia jest ogromna - może pomieścić nawet 5000 wiernych. Ściany pokryte są freskami malowanymi przez ponad 30 artystów. Centralna kopuła ukazuje potężne wyobrażenie Boga Ojca. Co ciekawe, oprócz postaci typowo biblijnych i świętych, na ścianach odnaleźć można wizerunki postaci kluczowych dla historii Bułgarii i Słowiańszczyzny – m.in. świętych Cyryla i Metodego, świętego Klemensa z Ochrydy czy cara Borysa I Chrzciciela. Niestety freski, szczególnie te pod sklepieniem były słabo oświetlone.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Na lewo od głównego wejścia do cerkwi znajduje się galeria ikon funkcjonująca jako oddział Galerii Narodowej. Ikony umieszczono w podziemiach. Ładnymi marmurowymi schodami zeszliśmy do Krypty. Kupiliśmy bilety (przy okazji to wszystkie bilety do muzeów były w bardzo przystępnych cenach – dla przykładu do muzeum ikon wstęp kosztował 1,53 EUR) i rozpoczęliśmy zwiedzanie. Ilość zgromadzonych tu ikon (ponad 300), fresków i trochę liturgicznych naczyń z okresu od IV do XIX wieku robi wrażenie. Mogliśmy zobaczyć unikatowe próbki ceramicznych ikon z wczesnego okresu chrześcijańskiego, wysokiej jakości ikony z XIII-XIV wieku, bogato zdobione ikony z XVI-XVII wieku z różnych szkół regionalnych, a przede wszystkim piękne prace ikonografów epoki Odrodzenia. Trzeba przyznać, że ekspozycja robi wrażenie.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Spacerkiem podeszliśmy do innej ważnej świątyni – cerkwi św. Zofii (Mądrości Bożej). Obecna bryła cerkwi pochodzi z połowy VI wieku (wzniesiono ją w latach 527–565). Powstała w tym samym okresie i z polecenia tego samego cesarza bizantyjskiego – Justyniana I Wielkiego – który wzniósł słynną Hagia Sophia w Stambule. Cerkiew jest zupełnie inna od dotychczas odwiedzonych przez nas. Wybudowana z surowej, czerwonej cegły jest rzadkim na Bałkanach przykładem czystej, wczesno bizantyjskiej architektury bazylikowej. Uznaje się, że ta świątynia dała nazwę całemu miastu. W średniowieczu cerkiew była tak ważnym i dominującym punktem w krajobrazie, że podróżni i handlarze zaczęli nazywać całe otaczające ją miasto „Sofią” (wcześniej nosiło ono nazwę Serdika, a potem Sredec).
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
W cerkwi odbywała się uroczysta msza, więc nie wypadało robić zdjęć, ale surowe wnętrze bez fresków i malowideł i tak robiło wrażenie. Szkoda tylko, że zejście do podziemi cerkwi było zamknięte.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Tuż przy południowej ścianie cerkwi znajduje się najważniejsze bułgarskie miejsce pamięci narodowej – Grób Nieznanego Żołnierza z Wiecznym Płomieniem. Towarzyszy mu monumentalna rzeźba leżącego lwa (symbolu Bułgarii). Obok znajduje się również skromny grób Iwana Wazowa, uważanego za patriarchę literatury bułgarskiej i jednego z najważniejszych pisarzy narodowych.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
W centrum Sofii znajduje się tzw. "Kwadrat Tolerancji". Na przestrzeni zaledwie kilkuset metrów stoją obok siebie cztery świątynie różnych wyznań: meczet Bania Baszi Dżamija, synagoga, Rzymskokatolicka katedra św. Józefa oraz prawosławna Cerkiew św. Niedzieli, którą odwiedziliśmy rano. Po południu, po wizycie w cerkwi św. Zofii, postanowiliśmy podejść do meczetu. Po drodze minęliśmy ładny budynek Centralnych Łaźni Mineralnych, w którym obecnie mieści się Muzeum Historii Regionalnej. Meczet został wzniesiony bezpośrednio nad naturalnymi źródłami termalnymi, a Banya Bashi oznacza dosłownie „przed łaźnią”. Szesnastowieczny meczet jest jednym z najstarszych czynnych meczetów w Europie. Jego projektantem był sam Mimar Sinan – legendarny osmański architekt, który stworzył m.in. meczet Sulejmana w Stambule.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Wnętrze meczetu to przestronna, jasna przestrzeń zwieńczona 15 metrowej średnicy kopułą. Ściany wyłożone są pięknymi, błękitno-białymi kaflami ceramicznymi inspirowanymi stylem Iznik (styl Iznik to luksusowa, ręcznie malowana ceramika i kafelki pochodzące z osmańskiego miasta Iznik) z kaligrafią. Wzrok przyciąga też ładnie rzeźbiony minbar. Obsługa zaprosiła nas na wewnętrzny balkon tzw. babiniec, z którego pomieszczenie prezentowało się jeszcze ciekawiej.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Kolejną świątynią „Kwadratu Tolerancji” jest sofijska synagoga. Ukończona w 1909 roku synagoga została zaprojektowana przez znanego austriackiego architekta Friedricha Grünangera. Budowla powstała w stylu mauretańsko-bizantyjskim (z elementami secesji) i nawiązuje do dawnej, słynnej synagogi Tempelgasse w Wiedniu. Jest to największa synagoga sefardyjska w Europie i trzecia co do wielkości synagoga w Europie
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Po szczegółowej kontroli bezpieczeństwa (takiej jak na lotnisku) weszliśmy do środka. Warto było zobaczyć bogate zdobienia, misterne freski na ścianach, wielobarwne mozaiki weneckie oraz kunsztowne rzeźbienia w kamieniu. Nad całością zwisa sprowadzony z Wiednia gigantyczny mosiężny żyrandol ważący ponad 1,7 tony (dokładnie około 2200 kg wraz z łańcuchem). To największy żyrandol w całej Bułgarii.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Po wizycie w synagodze spacerkiem, w lekko deszczowej pogodzie dotarliśmy do ulicy wychodzącej prosto na dziewiętnastowieczny Most Lwów. Most łączy brzegi rzeki Władajskiej. Z obu stron wejścia/wjazdu na most strzegą cztery rzeźby lwów odlane z brązu w Wiedniu. Przy okazji, w bułgarskiej symbolice narodowej lew jest symbolem odwagi i niepodległości (lew znajduje się też m.in. w herbie kraju).
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Do naszego lokum i na kolację dotarliśmy przechodząc ładnymi parkami, mijając ciekawe zabudowania i różne pomniki bohaterów Bułgarii.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
W kolejnym dniu naszego pobytu wybraliśmy się na wycieczkę, której głównym celem był Rylski Monastyr. W drodze do miejsca zbiórki, w porannym świetle, ładnie prezentował się plac i teatr Narodowy Wazowa. Dalej, podeszliśmy pod zbudowany w 1895 r. pomnik Wasyla Lewskiego, bułgarskiego bohatera narodowego, gdzie nieopodal stał nasz autokar.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Z miejsca zbiórki ruszyliśmy o 9-tej i po kilkunastu minutach dotarliśmy do Parku Dzwonów (oficjalna nazwa to Kompleks Narodowy „Dzwony”). Park powstał w 1979 roku z inicjatywy Ludmiły Żiwkowej (córki ówczesnego przywódcy komunistycznej Bułgarii, Todora Żiwkowa), która pełniła funkcję ministra kultury. Okazją był ogłoszony przez ONZ Międzynarodowy Rok Dziecka. W tym samym roku Bułgaria zorganizowała Międzynarodowe Zgromadzenie Dziecięce „Sztandar Pokoju”, które odbywało się pod hasłem „Jedność, Twórczość, Piękno”. Park dzwonów stał się trwałym pomnikiem tego ruchu. W centrum kompleksu parkowego znajduje się ogromny, 37-metrowy betonowy pomnik, składający się z 4 pionowych pylonów, zorientowanych zgodnie z kierunkami świata, oraz spiralnej kompozycji dwóch półkul symbolizujących kulę ziemską, W najwyższym punkcie zawieszono siedem głównych dzwonów reprezentujących ziemskie kontynenty. Wokół głównego pomnika, znajduje się monumentalny krąg, w którym umieszczono ponad 100 dzwonów podarowanych przez różne państwa oraz organizacje międzynarodowe.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Kolejnym przystankiem na naszej trasie była Cerkiew Bojańska - jeden z najcenniejszych zabytków sztuki średniowiecznej na Bałkanach, wpisana w 1979 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Przed wejściem na teren cerkwi znajduje się obelisk - rodzinny pomnik nagrobny rodów Kumanowów i Cankowów, zamożnych i wpływowych mieszkańców dawnej wsi Bojana.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Maleńką cerkiew otacza niewielki park z wielkimi sekwojami. Cerkiew powstała na przestrzeni XI-XIII wieku jako miejsce kultu religijnego (pod wezwaniem św. Mikołaja i św. Pantelejmona) oraz kaplica grobowa dla miejscowego sewastokratora Kałojana, jego żony Desisławy oraz innych dostojników. Wnętrze skrywa słynne malowidła z 1259 roku. Przedstawiają one m.in. sceny z życia św. Mikołaja, portrety fundatorów oraz pary carskiej. Wyróżniają się one niezwykłym realizmem, dynamiką i głębią psychologiczną, wyprzedzając o dekady europejski renesans. Malowidła stanowiły dowód potęgi i religijności miejscowych elit. Fundatorzy cerkwi zostali uwiecznieni w naturalnych rozmiarach na ścianach w bardzo realistyczny sposób, co miało ogromne znaczenie prestiżowe. Niestety w środku nie można robić zdjęć.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Po dwóch godzinach jazdy dotarliśmy do Rylskiego Monastyru nazywanego bułgarską perełką architektury sakralnej. Monastyr wybudowano w górach Riły nad rzeką Rilską na wysokości ponad 1100 m n.p.m. Przyjmuje się, że klasztor w Rile powstał w latach 30-tych X wieku, w czasach Pierwszego Carstwa Bułgarskiego. Założycielem był Iwan z Riły, który wybudował klasztor na miejscu dawnej pustelni. Tutaj też zmarł. Współczesny kształt monastyru pochodzi z XIX wieku, kiedy to dzięki ofiarom społeczeństwa bułgarskiego i przy zgodzie władz tureckich wybudowano ogromny kompleks klasztorny. Centralną część dziedzińca zajmuje cerkiew Świętej Bogurodzicy. Średniowieczna cerkiew istniała do pożaru w 1833 roku. Odbudowa trwała blisko 30 lat. Dzisiaj cerkiew robi duże wrażenie. Jej charakterystyczne paski i kształt są wyjątkowe. Podeszliśmy bliżej i z zainteresowaniem oglądaliśmy barwne freski, które tworzyli mistrzowie m.in. z Banska, Samokowa, w tym słynny Zachari Zograf.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Wewnątrz wrażenie robi bogaty wystrój z 10 metrowym pełnym złoceń ikonostasem (także dzieło mistrzów ze Samokowa).
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Obok cerkwi stoi wieża Chreilo - jedyna zachowana oryginalna budowla z XIV wieku. Na wieżę można wejść, ale niestety ostatnia dostępna zwiedzającym kondygnacja jest zaszklona. Na koronę wieży obecnie nie ma wstępu.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Dziedziniec otaczają krużganki należące do mieszkalnej części klasztoru (300 cel, kuchnia, kaplice itd.). Obecnie w tej części znajduje się ciekawe muzeum (od 1961r. jako Muzeum Narodowe), a od 1983 Rylski Monastyr znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Poniżej klasztoru, nad rzeką znajduje się kostnica, gdzie przechowywane są szczątki Iwana z Riły.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Na zakończenie posililiśmy się tradycyjnymi ciastkami mekica wypiekanymi w tamtejszej piekarni zapijając je doskonałym kwaśnym mlekiem
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Korzystając z niezłej pogody postanowiliśmy kolejny dzień poświęcić na krótką wizytę we wznoszących się nad Sofią górach Witosza. Niestety obecnie na górę nie jeżdżą żadne kolejki linowe – podobno z powodu braku funduszy na remonty. Na szczęście ze stacji metra Witosza kursuje autobus nr 66, który serpentynami dowozi pasażerów do schroniska Aleko. Autobus dowiózł i nas na duży parking i przystanek 100 m od schroniska Aleko. Przy schronisku odbywały się jakieś zawody w biegach górskich więc było sporo ludzi. Schronisko jest położone na wysokości 1840 m u podnóża góry Czarny Wierch (2290 m) najwyższego szczytu masywu Witoszy. Po krótkim postoju w schronisku poszliśmy na mały spacer żółtym szlakiem w kierunku szczytu Goli Vrch. Widoki były fajne bo ścieżka – niestety nieco podmokła – prowadziła ponad strefą lasu. Po kilometrowym spacerku doszliśmy do leśnej drogi którą zeszliśmy do biegnącego nieco poniżej czerwonego szlaku i nim wróciliśmy do Aleko. W schronisku zjedliśmy zupkę, i wróciliśmy autobusem do Sofii.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Po powrocie do centrum miasta przespacerowaliśmy się do Muzeum Kvadrat 500, które jest filią Galerii Narodowej. Zostało ono otwarte w maju 2015 roku po zakończeniu projektu połączenia rozproszonych budynków w jedną całość. Ekspozycja prezentuje dzieła przedstawiające historię sztuki bułgarskiej z połowy XIX i XX wieku, sztukę europejską z XV–XIX wieku oraz eksponaty z Azji, Afryki i Ameryki. W czasie naszego pobytu oprócz dzieł artystów bułgarskich takich jak np. Ivan Kirkov były ciekawe prace z różnych krajów Europy, w tym rzeźby A. Rodina i szkice Edgara Degas.
Co ciekawe Kvadrat 500 to jedyna galeria w Sofii, która oferuje specjalną wystawę dla osób niewidomych zatytułowaną „Dotknij sztuki”.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
W atrium muzeum, w ramach wystaw czasowych, prezentowane są rzeźby współczesnych artystów bułgarskich. Doświetlone naturalnym światłem robią wrażenie.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
W centrum Sofii znajduje się też Kompleks Archeologiczny Serdica - jedno z najbardziej fascynujących stanowisk rzymskich w Europie. Spacerując po mieście często spotykaliśmy różne wykopaliska. Trzeba przyznać, że ekspozycje zrobione są bardzo dobrze i wspaniale wkomponowane w nowoczesną strukturę miasta. Pierwotnie była to osada założona około 2000 lat p.n.e. przez trackie plemię Serdów, którzy osiedlili się tutaj ze względu na strategiczne położenie oraz obfitość gorących źródeł mineralnych. Rzymianie podbili te tereny w 29 roku p.n.e.. Za panowania cesarza Trajana (98–117 n.e.) miasto zyskało status municypium i oficjalną nazwę Ulpia Serdica, stając się sercem administracyjnym regionu. Pod koniec II wieku n.e. miasto otoczono potężnymi murami obronnymi z wieżami obserwacyjnymi.
Miasto było ukochaną rezydencją cesarza Konstantyna Wielkiego (306–337 n.e.). Cesarz rozważał nawet przeniesienie tutaj stolicy Cesarstwa Rzymskiego, zanim ostatecznie wybrał Konstantynopol. To właśnie w Serdice w 311 roku n.e. wydano słynny Edykt Tolerancyjny Galeriusza, kończący prześladowania chrześcijan, a w 343 roku n.e. odbył się tu ważny Synod.
Miasto ucierpiało w wyniku najazdów Hunów pod wodzą Attyli w V wieku, zostało odbudowane przez Justyniana Wielkiego, a na początku IX wieku zostało zdobyte przez Bułgarów, zmieniając nazwę na Sredets.
Tyle z historii ale ważne jest, że choć pierwsze ruiny odkrywano już w XX wieku, potężny, spójny kompleks o powierzchni kilkunastu tysięcy metrów kwadratowych został odsłonięty dopiero podczas budowy drugiej linii sofijskiego metra w latach 2010–2012. Dzisiejsza Serdica to nowoczesny, wielopoziomowy Ancient Serdica Cultural Complex (tzw. strefa Largo). Ruiny znajdują się pod i wokół placu Niepodległości, w ścisłym centrum, pomiędzy budynkami Prezydentury i Rady Ministrów. Ponieważ stanowisko jest częściowo otwarte (widoczne z poziomu ulicy przez przeszklone kopuły), a częściowo zadaszone i zaaranżowane wewnątrz przejść podziemnych oraz samej stacji metra Serdika mieliśmy okazję przyjrzeć się temu i trochę przenieść się w czasie.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Sofię pożegnaliśmy kolacją w tradycyjnej, bułgarskiej restauracji próbując tradycyjnych potraw i bułgarskiego wina i piwa.
Kliknij miniaturkę aby powiększyć zdjęcie
Sofia to fajne miasto na taki krótki wypad, przyjazne cenowo, z wieloma ciekawymi zabytkami, górami wokoło - a sałatka szopska smakuje jak 40 lat temu.
Dorota


