• HynekBanner.jpg

Defilada albo kto był w wojsku ten wie

„Za wcześnie się starzejemy i za późno stawiamy czoła.”_ zasłyszane

…„czuła struna drgnie i rozpoczną się” śpiewał Wojciech Młynarski albo kombatanckie wspomnienia.. i tak było, gdy usłyszałem parę dni temu o patriotycznej obronie Monte Casino.  Przy okazji defilady żeby jasność zabezpieczona była. Przypomniałem sobie, że ja również brałem udział w defiladzie. Jakieś pięćdziesiąt parę lat temu. Ale… A defilada nie byle jaka, bo była to defilada po żołnierskiej przysiędze jaką i ja student podchorąży składałem.  Z Wikipedii „Podchorąży – polski tytuł wojskowy kandydata na oficera zawodowego lub rezerwy (tradycyjnie tytuł ten jest używany także w innych służbach mundurowych, np. w straży pożarnej). W skrócie „pchor.”. Tytuł wywodzi się z XVIII wieku, kiedy stopień chorążego był pierwszym stopniem oficerskim. Kandydat na oficera może mieć stopień wojskowy szeregowego (kanoniera, marynarza) albo podoficera (do stopnia sierżanta (ogniomistrza, bosmana) włącznie), zaś tytuł podchorążego jest używany wraz ze stopniem wojskowym – bezpośrednio po stopniu (np. kapral podchorąży) … Zgodnie z przepisami mundurowymi Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej podchorążowie noszą naramienniki dodatkowo obszyte sznureczkiem białym albo biało-czerwonym (jest to tradycja z lat przedwojennych). Sznureczek biało-czerwony oznaczał studenta-słuchacza studium wojskowego, potem słuchacza szkół oficerów rezerwy, jeszcze później szkół podchorążych rezerwy i kursu szkolenia rezerw, natomiast biały – słuchaczy zawodowych akademii wojskowych i szkół oficerskich.”. Przypomnieć warto, że jeśli miało się odpowiednią kategorię wojskową /oznaczenie stanu zdrowia fizycznego i psychicznego/ trzeba było w trakcie studiów odpękać zajęcia na studium wojskowym i dwa miesięczne poligony. Po pierwszym roku pojechaliśmy do Bukówki/Kielce. Dzisiaj to Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych. Przed II wojną światową kielecka Bukówka była nowoczesnym miasteczkiem wojskowym. W latach 1925–1935 zbudowano tam duże koszary dla ponad 1000 żołnierzy. Stacjonował w nich głównie 4 Pułk Piechoty Legionów /tzw. Czwartacy/. Kiedy my tam byliśmy był to, jeśli mnie pamięć nie myli tzw. skadrowany pułk i kompania wartownicza. No i pułk szkolny, czyli studenci z wielu uniwersytetów. Dowódcami plutonów byli też podchorążowie, ale prawie zawodowi, bo z wrocławskiego ZMECH-u. Jak to w wojsku różnie nam się z nimi wiodło. Nasz „wódz” na początku powiedział „ja wam nie będę przeszkadzał jak wy będziecie w porządku, ale jak umoczycie…”. No i zdarzyło się. Zabrałem się z innym plutonem do kina. ”Damski Gang” leciał. Wracam. Już ciemno. Na sali ciszaaaa. Zagadałem do kumpla. Odwarknął. Rano huk, łomot. Zaprawa, jakiej na co dzień nie było. Gdy ja byczyłem się w kinie, trafiła się inspekcja z garnizonu. Chłopaki obsobaczyli inspekcyjnego. A potem dowódca jak obiecał tak zrobił. „W tyralierę. Padnij. Czołganiem przez pełzanie naprzód”. I w ten sposób ogromny plac taktyczny poznawali moi koledzy tam i powrotem. Horyzontalnie. Oczywiście na odpowiednią komendę. Na kolanach i łokciach munduru /deszczyk/ były wzmocnienia. Ziemia jednak jest twardsza od tkaniny. Nie byłem specjalnie zdziwiony, że mieli mi za złe. Ale miało być o przysiędze. Są ludzie, którzy autentycznie nie pasują do tego, co robią. U nas był Karol. Genialny szachista. Ale żołnierz „jak z koziej…”. Przy strzelaniu leżeliśmy na „linii ognia” obok siebie. Strzelanie seriami. Patrzę, przeładował, zamknął oczy i pociągnął za spust. Przede mną tylko się zakurzyło. A z przysięgą to było tak; nie potrafił, mimo, że bardzo się starał zmienić w marszu kroku. Wiadomo „bęben na lewą”. A on na prawą. A trochę tego deptania było. W końcu defilada. No i słychać to było tak „ŁUP” - kompania. „tup” - Karol. I znowu ŁUP, tup, ŁUP, tup, ŁUP, tup”. Wodzowie nie dali rady. Odpuścili. Na defiladzie krewni Karola pytali, dlaczego nie idzie, padła odpowiedź, że „wypadła mu służba i walczy w kuchni”. Ale kombatanckich wspomnień nie zabrakło przy kolejnych spotkaniach. Chłopy już tak mają, że za młodu to o…, potem o przewagach wojskowych.

AZH